Witam!
A jednak mam ten śluz!!!! Hehe, ale fajnie :-)
Pozdrawiam
Ola

Od kiedy pamiętam miałam problem z zauważeniem, a potem zinterpretowaniem objawu śluzu. Zniechęcałam się i polegałam tylko na objawie temperatury (metoda temperaturowo - lękowa :) Teraz dzięki zestawowi 2OS mogę pobrać śluz u źródła, poobserwować, zmierzyć pH i zinterpretować. Na co dzień korzystamy z wielu urządzeń ułatwiających życie - zestaw 20S taki właśnie jest, ułatwia badanie mojej płodności. Dziękuję Stwórcy i twórcy za to ułatwienie :)
Pozdrawiam
Ania


Kiedy zamawiałam próbnik przyświecał mi w sumie jeden cel - sprawdzić czy śluz, który widzę jest faktycznie tym, na jaki wygląda. Otwierając pudełko byłam zaskoczona "maleńkością" próbnika. Wiem, wiem takie coś nie może być duże, ale mimo wszystko on jest naprawdę mały. Po kilku miesiącach używania 2OS wiem, że to była dobra decyzja - bardzo dobra. Zanim zaszłam w ciążę, NPR stosowałam bardziej na "wyczucie" teraz uczę się obserwować siebie i swój organizm. Nie jest to takie trudne jak zawsze mi się wydawało i dochodzę do wniosku, że ludzie (kobiety, małżeństwa, boją się go dlatego, że nie wiedzą, na czym on tak naprawdę polega). Czasem widzę, że śluz na zewnątrz jeszcze się nie zmienił, a na próbniku już jest inny. Dzięki 2OS mam pewność, że nic nie przegapię. Zgodnie z zaleceniami "piorę" śluz, co też pomaga w interpretacji poziomu płodności. W zasadzie nie mam tendencji do infekcji i od początku używania 2OS nie miałam żadnej. Nie wydaje mi się, by przy poprawnym stosowaniu zestawu być bardziej na nie zagrożoną. Obserwując systematycznie śluz, ku swemu zaskoczeniu, odkryłam w sobie nową cechę: badaczki - eksperymentatorki :) Co wieczór odbywa się doświadczenie pt. co ty śluzie dziś mi powiesz :) hmm i to nawet jest ciekawe :)
Ogólnie zestaw 2OS oceniam bardzo dobrze - nie mam żadnych zastrzeżeń.
PS. Bardzo pomocne są zdjęcia śluzu i tabele na stronie www.
Pozdrawiam
Ewa


Zestaw doszedł w piątek To rewelacja. Jestem pod przemożnym wrażeniem wynalazku. Gratuluję pomysłu! Oczywiście badanie zaczęłam od razu, mimo połowy cyklu. Śluzu, którego na zewnątrz nie zawsze widać, na sprężynce jest sporo. Badania nie sprawiają żadnych trudności. Tabelka już się zapełnia pierwszymi wynikami. Właściwie dopiero czytając Wasze porady o polepszeniu jakości śluzu dotarło do mnie, że ostatnie trudności z obserwacjami wynikają ze stosowania wkładek higienicznych. Przy dużej ilości śluzu, jaki kiedyś ,,produkowalam" nie było to przeszkodą. Od kiedy wydzielanie śluzu zmniejszyło się (mam 49 lat), obserwacje stały się niemożliwe. Pana zestaw jest dla mnie doskonalą pomocą.
Pozdrawiam B.I.


Moje poszukiwania informacji o NRP zaczęły się "na gwałt" po porodzie mojej córeczki, czyli dokładnie rok temu. Wcześniej nie miałam potrzeby prowadzić obserwacji i liczyłam naiwnie, że po ślubie jakoś to będzie.... bo teoria wydawała się taka prosta. Ale rzeczywistość okazała się bardzo skomplikowana a obserwacje bardzo trudne do zinterpretowania. Mierzenie temperatury przy malutkim dziecku okazało się niewykonalne, a obserwacje śluzu i szyjki macicy nie pomagały w ocenie czy dni płodne się zaczynają czy nie. I tak podczas intensywnych poszukiwań w Internecie, natknęłam się na stronę opisującą zestaw 2OS. Niewiele myśląc zamówiłam zarówno zestaw, jak i termometr ATOs do mierzenia temperatury w czasie snu. Takiego czegoś właśnie potrzebowałam! I rzeczywiście, używanie próbnika nie jest skomplikowane, a daje wreszcie możliwość obiektywizacji. Teraz widzę jak na dłoni, czy śluz jest przezroczysty, czy mętny, rozciągliwy czy nie. Bardzo często zdarza się, że na zewnątrz nie obserwuję w ogóle żadnego śluzu, a na próbniku znajduję go już dość sporą ilość. Zamierzam używać go nadal, bo dzięki niemu mogę spać spokojnie:) Twórcy gratuluję pomysłu i dziękuję za wszelkie rady i pomoc:)
Urszula


Odkąd prowadzę obserwacje cyklu, wiem, że ze śluzem jest u mnie raczej kiepsko: na zewnątrz jest co drugi albo co trzeci dzień i tylko co któryś cykl w ogóle widuję śluz płodny. Kiedyś ważne było dla mnie to, że śluz kategorycznie znikał w momencie skoku temperatury. W ten sposób miałam swoją metodę dwuskładnikową. Kiedy, po drugim porodzie, cykl wrócił mi na dobre, zauważyłam jednak, że obecnie zdarza się, że śluz nie znika w momencie skoku; potrafi pojawiać się przez cały cykl i właściwa jego interpretacja stała się dla mnie kluczowa. Ponieważ zawsze obserwowałam się tylko na zewnątrz a badanie szyjki przekraczało moje zdolności manualne (i psychiczne), czytając o ATOsie zainteresowałam się również zestawem 2OS. Obecnie używam 2OS od kilku miesięcy i dokonała się we mnie znacząca zmiana. Nigdy nie używałam tamponów ani nawet żadnych lekarstw dopochwowo i pierwsze zastosowanie 2OS poszło mi bardzo opornie. Nie wiedziałam, jak głęboko powinnam wprowadzić sprężynkę, poruszanie/kręcenie nią sprawiało mi ból, a całość puszczona na chwilę próbowała ustawić się zdecydowanie w stronę jednego z ud, w dodatku pod nieprawdopodobnym dla mnie kątem! Na koniec wszystkiego sprężynka okazała się pusta. Totalne rozczarowanie nie skończyło się tego wieczora, ale trwało praktycznie całą I fazę tamtego cyklu. W kolejnym miesiącu trochę odpuściłam i zajęłam się kupowaniem pasków pH. Jednak po konsultacji szczegółów procedury pobierania śluzu (o której godzinie dokonywać pobrań, gdzie dokładnie powinien dotrzeć koniec próbnika 2OS), wyczekawszy kolejnej I fazy z wielkim zapałem pobiegłam do łazienki :) I wtedy stało się coś niesamowitego: pierwszy raz bez najmniejszych trudności i oporów psychicznych, mówiąc kolokwialnie, obmacałam dokładnie moją szyjkę macicy :) Niestety palec był jednak praktycznie czysty, więc odczułam pewne rozczarowanie. Miałam być jednak dokładna, więc sięgnęłam po 2OSa i za jego pomocą udało mi się wydobyć śluz na zewnątrz. Okazało się, że sprężynka 2OSa jest skuteczniejsza od palca. Sytuacja powtarzała się przez kilka dni, a ja zaklasyfikowałam wtedy siebie do kobiet, które jednak mają śluz! tylko mało (bo na zewnątrz nic się nie zmieniło i nadal było w kratkę). Dziś obserwacja śluzu szyjkowego na sprężynce 2OS oraz rozpuszczanie go w wodzie zdecydowanie pomaga mi określić szczyt śluzu i kiedy zdarzy się cykl, w którym śluz występuje dłużej, nie muszę już dodawać 1-2 dni dla pewności, bo wiem, że szczyt za mną. Nie miewam już problemów z wprowadzeniem 2OS do pochwy, żadnych otarć i oporów. Dla pewności, że dobrze celuję, lubię najpierw sama się zbadać :) Na mojej sprężynce nie znajduję wiele, ale zawsze udaje mi się coś złowić, oglądam to, oceniam w dotyku, bliżej skoku robię test z wodą. Uważam 2OS za bardzo przydatne narzędzie do precyzyjnego prowadzenia obserwacji cyklu!
Pozdrawiam
Małgorzata


Witam wszystkich!
Swoją przygodę z NPR zaczęłam dosyć niedawno, bo jakieś 4 miesiące temu. Rozpoczęłam od czytania podstawowej literatury, ale ona nie była dla mnie satysfakcjonująca. Pomiar temperatury - bez przeszkód, twardość szyjki - można się nauczyć, problem tylko ze ŚLUZEM. Główne zalecenia podane w literaturze to: śluz obserwujemy u wejścia do pochwy, przecierając jej ujście papierem toaletowym i oglądając starannie ten papier. Zniechęciłam się, bo po paru dniach obserwacji nie widziałam i nie czułam nic. Zwróciłam się do osoby, która zajmuje się NPR, umówiłam się na spotkanie i dostałam te samą odpowiedź, plus zdanie, że no to przecież proste, że trzeba to widzieć. Chciałam, więc obserwowałam dalej, ale jak już coś zaobserwowałam, to nie umiałam tego śluzu sklasyfikować. Znowu poczułam niesmak. Odechciało mi się, ale po paru dniach powiedziałam sobie, że muszę znaleźć inne rozwiązanie, że też chcę znać swoje ciało, a skoro jest moje, to kto ma na jego temat wiedzieć najwięcej, jak nie ja. Przez parę dni czytałam wszystko co tylko udało mi się znaleźć na Internecie pod hasłem badania śluzu. Najgorsze było to, że wiele opinii potwierdzało, że bez problemu obserwują śluz na papierze. Nagle znalazłam zestaw 2OS. Powiedziałam sobie, że to jest dla mnie szansa. Przeczytałam wszystko na ten temat, szczególnie opinie innych kobiet. I nagle okazało się, że ktoś ma takie same problemy jak ja. Zadałam sobie pytanie, czy taki sposób pomiaru jest dla mnie etyczny. Odpowiedz była jednoznaczna - Tak, uznałam również, że możliwe jest utrzymanie sterylności urządzenia i jego właściwe używanie nie spowoduje infekcji ani innych zagrożeń. Czas oczekiwania na urządzenie był pełen niepokoju czy w ogóle go otrzymam. I nagle jest. Od nowego cyklu zaczęłam go używać. O dziwo, mam dużo śluzu, a za pomocą przedstawionych na stronie fotografii, jestem w stanie go identyfikować. Do tego, sama staram się obserwować co jeszcze się z nim dzieje. Jestem tego ciekawa. ;-) Polecam wszystkim. Jasne ze czasem mam problem w identyfikacji, ale dzięki 2 OS każdy dzień, pozwala mi się uczyć siebie, swojej natury i płodności. Powiem szczerze, że taki mały sprzet :-), a od dwoch miesięcy pozwolił mi bardziej nauczyć się siebie, niż przez ostanie 26 lat :-)
Pozdrawiam
Julia

Zacznę od tego, że tak na poważnie o metodach naturalnych zaczęłam myśleć po pierwszym dziecku. Wcześniej jakoś mi się nie chciało, bo nie byłam świadoma tego, jak ważne są obserwacja przed ciążą. I dopiero tu przyszło zaskoczenie. Byłam przekonana, że wystarczy mierzyć temperaturę i obserwować śluz i wszystko będzie OK. Ale nie było. Nauczyciel NPR pyta o poziom wyższych temperatur sprzed ciąży. Nie znam. A objaw śluzu? Nie wiem nawet czy u mnie występuje śluz. Potem przeszukiwanie Internetu i zakup Lady Comp. Śluzu dalej nie obserwuję. Małe dziecko, utrudniony kontakt z nauczycielem NPR. ZA dużo jak dla mnie, no i mamy drugą ciążę. W porządku niech będzie, ale co potem? Kolejne dzieci, inna forma antykoncepcji? Czy ktoś kto dopiero zaczyna przygodę z NPR, z bagażem dwóch nieplanowanych ciąż, mając dodatkowo problemy z obserwacją śluzu i dwoje małych dzieci ma szanse się go nauczyć? Znów Internet i poszukiwania rozwiązania. Dla osoby wierzącej stosowanie antykoncepcji jest bardzo trudne. Używaliśmy prezerwatyw, ale chcieliśmy od nich odejść, traktując je jako coś przejściowego. Chciałam poczuć, że stosowanie NPR jest możliwe. Poczuć, że gdy się wszystko dobrze robi, mierzy temperaturę i obserwuje śluz, to można planować kolejne dzieci. Mierzyłam temperaturę i chciałam obserwować śluz, ale nie potrafiłam. Było go za mało. A podkreślę jeszcze raz, sumienie przeszkadzało i równocześnie mobilizowało do działania. Pomógł mi przypadek. Zadzwoniłam w sprawie ATOs-a i od słowa do słowa doszliśmy do wniosku, że nie ATOs , ale zestaw do pH by mi się przydał. I to mnie w dużym stopniu "uratowało", bo już chciałam zrezygnować z NPR-u nie widząc w nim sensu. Dostałam próbnik do śluzu i paski pH i zaczęłam działać. Już w pierwszym cyklu dało się zaobserwować śluz i różnice w jego wyglądzie. Hura, nie jestem nienormalna, mam śluz, mogę stosować metodę objawowo-termiczną! :). Gdyby nie próbnik i pomiary pH, to dalej żyłabym w przekonaniu, że u mnie śluz nie występuje i że już zawsze będę musiała stosować prezerwatywy, bo same pomiary temperatury to za mało. Od pięciu miesięcy obserwuję śluz i przestałam używać prezerwatyw. W mojej sytuacji próbnik okazał się genialnym wynalazkiem :) U mnie zazwyczaj jest tak, że na początku cyklu śluz przypomina klej (pasek pH - kolor żółty), potem pojawia się śluz-silikon, a po nim przezroczysty śluz płodny - pasek czerwony. Dzięki obserwacji śluzu, na początku cyklu, dochodzi nam kilka dodatkowych dni niepłodnych (w stosunku co do tego co pokazuje Lady Comp). Obserwacje śluzu potwierdzają to co wynika za zmodyfikowanej reguły Doringa. Dziś moja młodsza córka ma rok i dwa miesiące. Na razie nie jestem w ciąży i w dużej mierze zawdzięczam to próbnikowi i pomiarom pH. Pozwoliły mi uwierzyć, że stosowanie NPR jest możliwe. Nawet, gdy się tak późno zaczyna i ma się takie problemy ze śluzem jak ja. Gratuluję pomysłu!
Pozdrawiam
Sabina


O systemie do pomiarów pH dowiedziałam się zamawiając ATOsa. Byłam wtedy około pół roku po porodzie. Moje hormony szalały i pomimo tego, że odzyskałam cykle, nie byłam w stanie poradzić sobie z obserwacją śluzu. Występował on praktycznie od początku cyklu, zaraz po zakończeniu miesiączki, aż do jego końca. Miałam ogromne trudności z nazywaniem go, czyli z zaliczeniem do kategorii "płodny"/"niepłodny". Wydawało mi się, że śluz w ciągu cyklu kilkakrotnie pojawia się, znika i za każdym razem jest inny. Uogólniając, moje zapiski o śluzie wyglądały mniej więcej tak: dz. 6 - niepłodny, dz. 7 - płodny, dz. 8 - płodny, dz. 9 - ?, dzień 10 - niepłodny, dzień 11 - płodny itd... Nie wiedziałam co się dzieje. Całkowita dezorientacja! Cykle miałam długie i nieregularne, a dodatkowo z powodu problemów z pomiarami temperatury, nie byłam w stanie wyznaczyć II fazy cyklu. Bałam się kolejnej ciąży, bo mój organizm i psychika nie zdążyły się jeszcze pozbierać po pierwszej. Wielotygodniowe powstrzymywanie się od współżycia, kochanie się "na ryzyko", rzucanie się na siebie, a potem przerywanie ze strachu w połowie lub korzystanie wyłącznie z kilku pierwszych dni cyklu wykańczało nas i miało bardzo niekorzystny wpływ na nasze małżeństwo.
Teraz dzięki próbnikowi do poboru śluzu, jestem w stanie już gołym okiem ocenić, że śluz płodny występuje u mnie nieprzerwanie prawie od początku cyklu. Zastosowanie pasków pH pozwala mi poznać dokładną liczbę pH co potwierdza obserwacje wzrokowe. Pomiary wykonuję 2 razy dziennie, po czym wyciągałam z nich średnią z każdego dnia. Okazało się, że pH w początkowej fazie cyklu utrzymuje się na niższym poziomie, następnie wzrasta i stabilizuje się krótko przed szczytem. Po dniu szczytu (ostatni dzień najwyższego pH), wartość pH zaczyna powoli spadać. W ten sposób byłam w stanie wreszcie wyznaczyć II fazę cyklu, co wcześniej było dla mnie niewykonalne. Uważam, że pomiary pH to świetne rozwiązanie, zarówno dla osób, które mają za mało śluzu, jak i dla tych, u których śluz występuje przez większość cyklu i nie ma możliwości rozróżnić dni "mokrych" i "suchych". Dla mnie konkretna liczba pH jest lepsza od niedokładnej i ryzykownej wzrokowej oceny śluzu. Jestem bardzo zadowolona i ogromnie wdzięczna za takie rozwiązanie!"
Karina


Użycie zestawu 2OS zainteresowało mnie ponieważ na naukach przedmałżeńskich poznaliśmy metodę profesora Rotzera i postanowiliśmy z mężem spróbować ją stosować. Przed otrzymaniem zestawu obserwowałam się przez 5 cykli, ale niestety duży problem sprawiała mi ocena śluzu. Bałam się, że przez fakt iż bardzo chciałam zauważyć śluz najlepszej jakości zacznę coś wyolbrzymiać, bądź źle zinterpretuję pobrany śluz. W końcu doszłam do wniosku, że przez kłopoty związane z badaniem śluzu mam mniejsze zaufanie do tej metody (w moim przypadku zapobiegania ciąży), a chciałam mieć pewność. Zestaw 2OS okazał się bardzo pomocy i dzięki niemu, w końcu, zauważyłam różnicę w wyglądzie mojego śluzu. Mam nadzieję, że będzie mi teraz coraz łatwiej rozpoznawać zmiany zachodzące w moim organizmie. Serdecznie dziękuję za szansę jaką otrzymałam, teraz czuję większą pewność.
Magda


Użycie zestawu zainteresowało mnie, ponieważ od 7 mc próbuję zajść w ciążę stosując metody NPR. Prowadzę wykresy temperatury i obserwację śluzu, którą dla uzyskania pełnego obrazu dni mojej płodności chciałam uzupełnić o badanie pH. Pomiary pH śluzu okazały się bardzo dobrym uzupełnieniem prowadzenia pomiaru temperatur i obserwacji wydzielania śluzu. Próbnik jest w tym wypadku bardzo pomocny, ponieważ w żaden inny sposób nie mamy do czynienia ze śluzem z szyjki macicy nie zanieczyszczonym przez śluz zalegający w pochwie. Próbnik bardzo ułatwia pobieranie śluzu do zbadania pH, jak również bardzo ułatwia obserwacje jego fizycznych właściwości (doskonale widać właściwości śluzu na sprężynkach) :).
Pozdrawiam
Magdalena